0,4 C
Pionki
czwartek, 1 grudnia, 2022
0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

[ZDJĘCIA] Dziś Święto Służby Więziennej. To idealna okazja, aby przypomnieć historię powstania Zakładu Karnego w Żytkowicach

Popularne

8 lutego obchodzimy w Polsce Święto Służby Więziennej. W Polskim kalendarzu znalazło się w 2011 roku. W naszym regionie znajduje się między innymi Zakład Karny w Żytkowicach. Wiecie, kiedy powstał? Z okazji tego święta, porucznik Paweł Wójcik przybliży wam historię tego miejsca.

Święto Służby Więziennej 1919 – 2022

8 lutego 1919 roku wydany został „Dekret Naczelnika Państwa w sprawie tymczasowych przepisów więziennych”, stanowiący podstawy prawne do administrowania polskimi więzieniami, jak również do funkcjonowania samego systemu penitencjarnego po odzyskaniu niepodległości.

Historia Służby Więziennej

Art. 1. Więzienia i zakłady wychowawczo-poprawcze w obrębie Państwa Polskiego pozostają pod zarządem Ministerstwa Sprawiedliwości.‟ Dekret w sprawie tymczasowych przepisów więziennych z 8 lutego 1919 r. Podpisany przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Pomimo, iż Dekret nie był zbyt obszerny i zawierał jedynie 12 artykułów, jak również przepisy w nim zawarte miały charakter głównie porządkowy i tymczasowy, to jednak stanowił ważny krok w kierunku kształtowania fundamentów, do dalszej budowy polskiego więziennictwa. Dekret był spisany w sposób syntetyczny. Jednakże mimo nieznacznej objętości zawierał wszystkie istotne kwestie dotyczące miedzy innymi: struktury organizacyjnej oraz przeznaczenia jednostek, organizacji wewnętrznej, zakresu władzy dyscyplinarnej naczelnika, zatrudnienia osadzonych, nauczania jak i swobody kultu religijnego. Dekret dał początek więziennictwu w odrodzonej Polsce.

8 luty Święto Służby Więziennej

Od 2011 roku dzień ogłoszenia Dekretu obchodzony jest jako Święto Służby Więziennej. – Święto Służby Więziennej to okazja do wręczenia awansów i wyróżnień tych funkcjonariuszy i pracowników, którzy wyróżniają się szczególną postawą. Praca w więziennictwie to praca z groźnymi przestępcami, więźniami niebezpiecznymi, działającymi impulsywnie i gwałtownie, ale też z osobami uzależnionymi, skazanymi z deficytami intelektualnymi, z zaburzeniami osobowości i nastroju. Wymaga to nie tylko ogromnej wiedzy i doświadczenia, ale również odporności psychicznej. Stąd też funkcjonariusze stale się szkolą, podnoszą swoje kwalifikacje zawodowe i osobiste. Resocjalizacji służą także nauczanie, środki terapeutyczne, zajęcia kulturalno – oświatowe i sportowe, a także kontakty skazanych z rodziną i światem zewnętrznym. Szczególną rolę w readaptacji społecznej skazanych stanowią programy resocjalizacji oraz współpraca ze środowiskiem zewnętrznym. W służbie więziennej poza funkcjonariuszami działów ochrony wychowawcami i psychologami służą również kwatermistrze, informatycy, lekarze i pielęgniarki, a także pracownicy administracyjno – biurowi – mówi porucznik Paweł Wójcik z Zakładu Karnego w Żytkowicach.

Służba Więzienna – teraźniejszość

Służba Więzienna podlega Ministrowi Sprawiedliwości, zgodnie z ustawą o Służbie Więziennej z dnia 9 kwietnia 2010 roku jest umundurowaną i uzbrojoną formacją apolityczną, posiadającą własną strukturę organizacyjną. Realizuje zadania określone w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks Karny Wykonawczy. – Wykonuje zadania w zakresie tymczasowego aresztowania oraz kar pozbawienia wolności, środków przymusu skutkujących pozbawienia wolności oraz kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Realizuje ustalenia zawarte w Europejskich Regułach Więziennych, Wzorcowych Regułach Minimalnych Postępowania z Więźniami oraz Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, w tym zapewnienie osobom skazanym na kary pozbawienia wolności lub tymczasowo aresztowanym przestrzegania ich praw, a zwłaszcza humanitarnych warunków, poszanowania godności, opieki zdrowotnej i religijnej. Służba Więzienna zmienia się na naszych oczach. W ramach Ustawy o Programie modernizacji Służby Więziennej w latach 2017-2020 zostały m. in. poczynione inwestycje w obiekty, nastąpiła wymiana broni, powstały elektroniczne kompleksowe systemy zabezpieczeń zakładów karnych i aresztów śledczych. Jednostki penitencjarne wyposażone zostały w urządzenia do prześwietlania paczek i bagaży, a także do wykrywania narkotyków, wykrywacze telefonów komórkowych, systemy sygnalizacji pożarów, systemy depozytowe kluczy. Funkcjonariusze pełnią służbę w nowych mundurach. A wszystko po to by zapewnić bezpieczeństwo społeczeństwu, funkcjonariuszom i pracownikom cywilnym Służby Więziennej oraz skazanym, a także humanitarne z poszanowaniem godności ludzkiej i praworządne wykonywanie kary pozbawienia wolności. Prawidłowe ich wykonywanie wymaga nie tylko wyszkolonej i profesjonalnej kadry, ale także odpowiedniego sprzętu oraz wyposażenia. Została utworzona w dniu 31 sierpnia 2018 roku przez Ministra Sprawiedliwości na mocy rozporządzenia z dnia 20 lipca 2018 roku Wyższa Szkoła Kryminologii i Penitencjarystyki w Warszawie. Statutowym celem działalności Wyższej Szkoły Kryminologii i Penitencjarystyki w Warszawie jest kształcenie i wychowywanie funkcjonariuszy Służby Więziennej, funkcjonariuszy innych służb oraz osób cywilnych – tłumaczy por. Paweł Wójcik.

Zakład Karny w Żytkowicach – historia powstania

Zakład Karny w Żytkowicach, to jednostka typu półotwartego, przeznaczona dla dorosłych recydywistów penitencjarnych. O jego specyfice i historii opowiada Paweł Wójcik. – Pojemność Zakładu Karnego w Żytkowicach wraz z Oddziałem Zewnetrznym w Pionkach wynosi 561 miejsc. Jednostka dysponuje punktem bibliotecznym, radiowęzłem, świetlicami, boiskiem sportowym do gry w siatkówkę oraz boiskiem do koszykówki, salą ćwiczeń, a także kaplicą. Zakład Karny w Żytkowicach usytuowany jest w gminie Garbatka-Letnisko w powiecie kozienickim. Podlega Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Warszawie. W swojej strukturze posiada również Oddział Zewnętrzny w Pionkach. W oddziale tym karę pozbawienia wolności odbywają recydywiści penitencjarni z podgrupą klasyfikacyjną R-2 oraz R-3. Historia jednostki jako zakładu karnego rozpoczęła się 10 lutego 1983 roku, po tym jak 4 lutego 1983 roku, przestał tu istnieć Ośrodek Przystosowania Społecznego, działający od 1975 roku. Ośrodek Przystosowania Społecznego w Żytkowicach ostatecznie zniesiono 4 lutego 1983 roku, na mocy zarządzenia nr. 1/ 83/ CZZK Ministra Sprawiedliwości. Zaledwie kilka dni po tym, jak zniesiono Ośrodek przystosowania społecznego w Żytkowicach, na mocy zarządzenia nr. 2/83/CZZK Ministra Sprawiedliwości utworzono w dniu 10 lutego 1983 roku Zakład Karny Zakład, który faktycznie rozpoczął funkcjonować w dniu 17 marca 1983 roku. Pierwszym naczelnikiem nowopowstałej jednostki był kpt. Mikołaj Delsal opowiada porucznik Paweł Wójcik z Zakładu Karnego w Żytkowicach.

– Z biegiem lat Zakład Karny ulegał ciągłej modernizacji, a stan zaludnienia jednostki systematycznie się powiększał. W 2022 roku, minęło trzydzieści dziewięć lat funkcjonowania jednostki. Do najważniejszych zmian związanych ze zmianą wizerunku więzienia w odniesieniu do jego zaplecza socjalnego i bytowego doszło w 2007 roku kiedy to gruntownie przebudowano infrastrukturę OZ Pionki. Wyremontowano wówczas wszystkie budynki, dobudowano piętro w pawilonie mieszkalnym. W grudniu 2010 roku na terenie zakładu zakończono także budowę pawilonu mieszkalnego, pozwalającą na zwiększenie miejsc dla osadzonych o 25%. Jednym z ciekawych zdarzeń jakie miały miejsce w jednostce penitencjarnej to ,,walka” o jej dalszy byt zatytułowana „Zostawcie nam kryminał” czyli Żytkowicki precedens na skalę Europejską. Sytuacja na polskim rynku pracy w okresie przemian ustrojowych w latach 1989-1990 była skomplikowana. Znalazła ona także odzwierciedlenie w trudnej sytuacji więzień, w których zatrudnianie więźniów stanowiło istotny element resocjalizacji. – Sytuacja ta była związana w sposób bezpośredni z pogarszającą się kondycją finansową przedsiębiorstw w których pracowali skazani. Zaczęło się od masowych zwolnień osadzonych zatrudnionych w bazie nawierzchniowej PKP pod koniec września 1989 roku. W ślad za koleją, poszły kolejne przedsiębiorstwa. Zmniejszenie zatrudnienia a nawet jego brak w kolejnych latach funkcjonowania zakładu karnego, powodowało nie lada problem. Dzięki pracy, osoby które miały orzeczone alimenty względem swoich najbliższych, mogli wywiązywać się z tego obowiązku. Wielu skazanych posiadało inne zaległe płatności, pracując mogli je systematycznie spłacać. W okresie wielkiego zatrudnienia, jak wspominał jeden ze skazanych, osadzeni robiąc tak zwaną ,,wypiskę”, przynosili po trzy reklamówki, w momencie kiedy stracili pracę nie mogli już sobie pozwolić na taką ilość zakupionych artykułów. Administracja czyniła wszelkie starania, aby znaleźć kolejnych pracodawców chcących zatrudniać skazanych. PKP będące do tej pory największym kontrahentem, miało dość własnej siły roboczej. Niestety starania te okazywały się mało efektywne. Więźniowie przestali, jak pisał K. Żmudzin – ,,być potrzebni”. Mimo wielu negocjacji rozmów prowadzonych przez ówczesnego naczelnika więzienia z kierownictwem Oddziału Zmechanizowanego Robót Drogowych PKP w Radomiu nie udało się pozyskać zgody na dalsze zatrudnianie więźniów w Żytkowicach. Na łamach prasowych pojawiały się zapisy wypowiedzi pracowników więzienia oraz samych skazanych pełne rozgoryczenia. „Są rozgoryczeni… kolejarze zabrali im opał, grożą, że odetną światło i wodę. W Żytkowicach zaistniał swoisty fenomen: kadra penitencjarna i więźniowie stanęli solidarnie w obronie zakładu – wiele się słyszy na temat humanizacji odbywania kar pozbawienia wolności – mówił Marek Borawski, kierownik Działu Penitencjarnego ZK. – U nas ta humanizacja nie jest postulatem, jest od długiego czasu praktyką – dodał. W późniejszym okresie naczelnik por. Marek Borawski zamieszczał anonse prasowe oraz zgłaszał wielu okolicznym zakładom pracy gotowość więźniów do podjęcia pracy, ale nie spotykało się to z oczekiwanym odzewem. Od czasu do czasu więźniowie byli zatrudniani przy pracach dorywczych, co oczywiście nie zaspokajało potrzeb w zakresie zatrudnienia. W tej sytuacji przed więzieniem stanęło widmo likwidacji. W tym trudnym okresie nie tylko naczelnik więzienia i zatrudnieni w nim funkcjonariusze podejmowali różnorodne inicjatywy związane z utrzymaniem więzienia. Nie obojętni na zaistniałą sytuacje pozostali także sami skazani. Jeden z nich po poproszeniu o regulaminową przepustkę wyruszył do Ministerstwa Sprawiedliwości z petycją, w której prosił o nie rozwiązywanie więzienia. Petycję skazanego napisaną w dniu 25 września 1990 roku cytowano na łamach prasy oraz w Teleekspresie: „(…) Do Ministra Sprawiedliwości- Petycja skazanych. My skazani z Zakładu Karnego w Żytkowicach sprzeciwiamy się rozwiązaniu w/w jednostki (…) Z chwilą, gdy zostaniemy rozwiezieni po Polsce znów będziemy w punkcie wyjścia. Nie możemy dopuścić do rozwiązania tej jednostki, w której możemy czuć się ludźmi. Stawimy przy rozwiezieniu nas do innych jednostek opór, na jaki nas tylko będzie stać. Prosimy o zrozumienie i pomoc”. Petycję do ministra podpisała większość więźniów. Z Petycji jasno wynikało, iż więźniowie zamierzają „bronić ich zakład” i nie dopuścić do jego likwidacji.Zainteresowani sytuacją w ZK Żytkowice dziennikarze nie kryli zdziwienia i niedowierzania. Zadziwia mnie ich determinacja. Zresztą zdziwienie i niedowierzanie towarzyszy mi od momentu, kiedy Joanna Burchart, wiceprzewodnicząca OW w Radomiu opowiedziała mi o nietypowej resocjalizacji stosowanej w tym tzw. ośrodku dla recydywistów w rygorze złagodzonym i zasadniczym. Wątpiłam, że możliwa jest taka swoboda za więziennym murem, że może istnieć aż takie zrozumienie i współpraca między personelem a jego podopiecznymi – pisała J. Piesiewicz, dziennikarka Słowa Powszechnego. Więźniowie nie poprzestali na petycji i groźbie strajku. Swoimi problemami zainteresowali także Biuro Interwencji Senatu czego dowodzi wpis, który odnajdujemy w Kronice zakładu. Dr Janina Wnuk pisała miedzy innymi tak: „(…) Jest to bardzo szczególny zakład karny od tych które do tej pory widziałam- przede wszystkim są tu o wiele lepsze stosunki międzyludzkie-skazany a pracownik tego zakładu. Inne zakłady karne mogą tu się wiele nauczyć. Dlatego ten zakład karny nie może być zlikwidowany- Joanna Piesiewicz, Za więziennym murem. Obronimy nasz zakład, Słowo Powszechne. Starania pracowników więzienia oraz determinacja więźniów przyniosły oczekiwany skutek. Więzienie mogło funkcjonować dalej, a dodatkowo sytuacja w Żytkowicach wzbudziła zainteresowanie opinii publicznej i władz sytuacją w polskich zakładach karnych. Apel więźniów do władz ,,NIE ZABIERAJCIE NAM KRYMINAŁU”,znalazł więc pozytywny oddźwięk i zwrócił uwagę społeczeństwa na trudne problemy więziennictwa polskiego w okresie transformacji ustrojowej. Obecnie w Zakładzie Karnym w Żytkowicach w dalszym ciągu prowadzona jest modernizacja. W ostatnim okresie został wymienione na nowe wygrodzenie zewnętrzne oraz wewnętrzne. Zmodernizowane zostało boisko sportowe oraz plac spacerowy. W ZK Żytkowice zatrudnionych jest 148 funkcjonariuszy oraz 8 pracowników cywilnych. Jednostka dysponuje nowoczesną flotą samochodów operacyjnych. Na wyposażeniu również jest pies specjalny do wykrywania narkotyków – opowiada porucznik Paweł Wójcik.

 

 

 

 

Czytaj więcej

- Reklama -

Ostatnio dodane

Skip to content