10.6 C
Pionki
czwartek, 11 grudnia, 2025
spot_img

Burmistrz, który boi się własnych decyzji. Miśkiewicz nie stawił się w sądzie pracy

Popularne

spot_img

Burmistrz Łukasz Miśkiewicz, który po objęciu urzędu zasłynął nie z dialogu, nie z budowania wspólnoty, ale z błyskawicznych czystek kadrowych – pomimo publicznych zapewnień, że takich nie będzie – nie stawia się na rozprawie przed Sądem Pracy. Sprawie, którą sam sprokurował, podpisując wypowiedzenie oparte na absurdalnych podstawach.

Zwolnienia bez odwagi

Trzy dni robocze po przejęciu urzędu Miśkiewicz zabrał się nie za rozwiązywanie problemów mieszkańców, lecz za zwalnianie pracowników. Nie miał odwagi zrobić tego osobiście. Zamiast spotkać się twarzą w twarz, chował się za plecami kadrowej. Tak wygląda odwaga burmistrza – władza zza biurka, decyzje zza pleców innych.

Podstawa zwolnienia? Rzekome „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych” polegające na… opublikowaniu artykułu prasowego. Artykułu, który dotyczył radnego Krzysztofa Bińkowskiego – człowieka, który w kampanii otwarcie udzielił Miśkiewiczowi poparcia. Materiał, przypomnijmy, dotyczył zawiadomienia do prokuratury opatrzone zdjęciem od czytelnika w okresie kampanii wyborczej. Zwolnił, za bycie redaktorem naczelnym największego, działającego w naszym mieście portalu informacyjnego. To wystarczyło, by burmistrz uznał mnie za wroga i sięgnął po rozwiązanie umowy o pracę.

Wolność słowa pod butem

Nie zwolnił mnie z pracy na rzecz Urzędu Miasta Pionki za brak wiedzy, doświadczenia czy umiejętności. Zwolnił, po trzech dnia sprawowania urzędu, bo odważyłem się opublikować tekst, który naruszył „ego” rządzących? Tak wygląda w Pionkach wolność słowa – każdy, kto odważy się być niepokornym, ryzykuje konsekwencje.

Wolność prasy i niezależność dziennikarska są fundamentami demokracji. Ale w Pionkach najwyraźniej fundamenty te traktuje się jak przeszkodę, którą najlepiej zrównać z ziemią.

Ucieczka zamiast odpowiedzialności

Burmistrz Miśkiewicz, zamiast stanąć przed sądem i bronić swoich decyzji, wybiera strategię uniku. Nie stawia się na rozprawie. Gra na czas, odwleka, chowa się. Dlaczego? Bo doskonale wie, ja jestem o tym przekonany, że sprawa jest przegrana już na starcie. Że jego decyzje nie mają oparcia ani w prawie, ani w zdrowym rozsądku.

Ale konsekwencje tej gry na czas poniesie nie Miśkiewicz, tylko mieszkańcy. To Wy zapłacicie za jego błędy – finansowo, bo każdy przegrany proces to koszty, i moralnie – bo to nasze miasto staje się przykładem, jak łamie się prawa pracownicze, wolność słowa i prawa do własnego zdania.

Do sedna

Łukasz Miśkiewicz miał być nowym otwarciem. Tymczasem zaczął swoje rządy od czystek, od karania i od uciekania przed sądem. Zamiast twarz odważnego samorządowca widzimy plecy lokalnego polityka, który chowa się przed odpowiedzialnością.

Nie mam wątpliwości – sprawa rozstrzygnie się na sali sądowej. Nie chodzi już tylko o jedno wypowiedzenie. Chodzi o to, czy w Pionkach wolno pisać prawdę, czy wolno pytać i patrzeć władzy na ręce. A to, że burmistrz boi się zmierzyć z własnymi decyzjami – mówi o nim więcej niż jakakolwiek kampania wyborcza.

 

Redaktor Naczelny Mariusz Grotkowski

 

Powyższy tekst jest wyrazem mojej opinii, redakcyjnych obserwacji oraz blisko 20 lat obecności PIONKI24 na lokalnym rynku. Redakcja patrzy, słucha, pyta – i nie przestanie pytać. Bo Pionki zasługują na więcej

 

Zobacz więcej

Czytaj więcej

- Reklama -

Ostatnio dodane