Po upadku zakładu sytuacja zaopatrzenia miasta w podstawowe media jak ciepło, woda i odprowadzanie ścieków była katastrofalna. Za dzierżawę samej ciepłowni miasto wydawało tylko za jeden sezon 1,2 mln zł. Do każdego metra sześciennego kupowanej wody od syndyka z kasy miasta dopłacano ponad 50 gr., co rocznie dawało to ponad 500.000 zł. Podobna sytuacja dotyczyła i każdego metra odprowadzanych ścieków komunalnych.
W 2005 r. w sytuacji już całkowitego zagrożenia zapewnienia mediów miastu, gdy na horyzoncie pojawił się nieznany "biznesmen" zabiegający o zakup Pronitu, a właściwie to chodziło o zakup całej infrastruktury niezbędnej dla egzystencji miasta zdecydowano się na zakup tego majątku w całości za kwotę 14 mln zł. Decyzja niezwykle ryzykowna, ale konieczna.
Ciągle zadawane jest pytanie jakie skutki w wymiarze społecznym i finansowym pociągnęło za sobą to przedsięwzięcie ? W wymiarze społecznym to odpowiedź jest niezwykle prosta. Skończył się czarny powtarzający scenariusz przed każdym sezonem grzewczym nieudostępniania przez syndyka ciepłowni mimo żądania kosmicznych opłat dzierżawy. Syndyk stracił możliwość zamykania dopływu wody pitnej do całych osiedli mieszkaniowych. Najważniejsze jednak to że sprawowanie władza zarządzania nad podstawowymi mediami co jest podstawą egzystencji skupiska miejskiego powróciło do miasta.
Pełna treść tego artykułu w najbliższym wydaniu gazety PIONKI24 w wersji papierowej.








geopard.pl


Ukryj komentarze Dodaj komentarz